W Miejskiej Kniei, czyli plenerowe spotkanie DKK z autorką książek o zdrowym odżywianiu Katarzyną Mikulską

W dniu 18 sierpnia 2020 roku Gminna Biblioteka Publiczna w Makowie była organizatorem wykładu ,,Medycyna ludowa i proste leki ziołowe”, który przeprowadziła pani Katarzyna Mikulska, zielarka, animatorka kultury i autorka książek „Odporność z natury. Naturalne i proste sposoby na zdrowie”, „Zdrowie z natury. Kawy i herbaty z łąk i lasów”.
Wykładu wysłuchali członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki oraz Klubu Seniora Mak. Spotkanie odbyło się w Miejskiej Kniei do której trzeba koniecznie przyjechać, aby poczuć smak oryginalnych potraw, zapach sosnowego igliwia, trzaskających w chlebowym piecu szczap drewna.
Z wykładu uczestnicy dowiedzieli się, że medycyna ludowa opiera się na tym, co jemy. 60% powodzenia leczenia to dieta. A leki? Kiedy organizm jest leczony przez leki, wtedy sam się nie leczy, to znaczy nie podejmuje walki z chorobą, bo robią to za niego lekarstwa. Aby organizm sam rozpoczął proces ozdrowieńczy, potrzebuje zdrowego jedzenia. Organizm ludzki podobny jest do magazynu budowlanego, jeśli są w nim dobre rzeczy, to można ich użyć do regeneracji.
Natura w swojej mądrości dała nam wiele darmowych leków, bo „trochę wiedzy i lekarstwo na miedzy siedzi”.
Pierwszy codzienny i najbardziej popularny lek to herbata (napar):
• Czarna – uszczelnia naczynia, zawiera garbniki i dlatego, kto pije czarną herbatę, nie ma problemów ze skórą
• Zielona – neutralizuje wolne rodniki, opóźnia proces starzenia
• Czerwona – spala tłuszcz w organach wewnętrznych

Kolejne leki pozyskujemy z owoców i warzyw, a ich właściwości są przypisane odpowiednio kolorom:

• Biały – naturalny antybiotyk,
• Zielony – warzywa detoksykujące,
• Żółty i pomarańczowy – regeneracja organizmu,
• Czerwony – wspomaganie układu krwionośnego
• Niebeski z fioletowym – witalność, młodość, eliminacja stanów zapalnych w organizmie.
Pani Kasia ma wspaniałą mamę Irenkę, która jak na technologa żywności przystało, przygotowała fantastyczne ciasto na pizzę, drożdżowe, wyrabiane z miłością i starannością, wyrastające w leśnym klimacie, przy cieple pieca i naszych serc. Każdy z uczestników otrzymał ciasto na spód pizzy, a reszta, to już mieszanka smaków i pomysłów, i takie cuda trafiały do pieca, a po 6 minutach mogliśmy odebrać gorące, gotowe, aromatyczne i jedyne, bo robione w niecodziennej aranżacji, pizze. Dodatkowo mama Irenka serwowała w kamionkowych dzbankach herbatę o smaku migdałowym, pozyskaną ze sfermentowanych liści czeremchy. Wszystko pyszne i zdrowe. Oczywiście była i kawa. Specjalna kawa, z domieszką żołędzi albo mieszanką żyta, jęczmienia, perzu, cykorii i buraka cukrowego.
W lesie płonęło ognisko, które przypominało harcerskie biesiadowanie i młodość, a ta towarzyszy klubowiczom, bo kto czyta, żyje podwójnie, a kto się uczy, nigdy się nie starzeje. Aby wykład Kasi nie poszedł w las, musimy stosować w życiu zalecenia medycyny ludowej, do czego i Państwa zachęcamy. A na nadchodzące jesienne wieczory polecamy książki, także te, autorstwa naszej Gospodyni.

Klubowiczka